DLACZEGO WŁOSY WYPADAJĄ?

Choć wypadanie włosów samo w sobie nie jest ciężką chorobą (wypadanie nawet do 100 włosów na dobę jest czymś zupełnie normalnym), a jedynie niezbyt przyjemną dolegliwością, potrafi skutecznie uprzykrzyć nam życie. W świecie nieustannej pogoni za ideałem, wśród kultu fizycznego, powierzchownego piękna, nawet tak drobny defekt może zrujnować poczucie własnej wartości, a z pewnością nieco osłabić naszą pewność siebie.

Osoba dotknięta taką dolegliwością czym prędzej udaje się do apteki i oczekuje tego jedynego, wyśnionego preparatu, po którym problem zniknie jak ręką odjął. Powodzenie takiego scenariusza jest bardzo mało prawdopodobne. Dlaczego? A dlatego, że przyczyny wypadania włosów jest bardzo wiele. Nie istnieje żadna uniwersalna kuracja, która pomoże wszystkim. Warto zrobić małą analizę, zastanowić się, które z możliwych przyczyn nas dotyczą lub mogą dotyczyć, a które są nam zupełnie obce. Takie informacje przekazane farmaceucie, lekarzowi czy kosmetologowi pomogą dobrać, a następnie wdrożyć właściwy proces leczenia.

Przyczyny wypadania włosów są nieco inne u kobiet i u mężczyzn.

U kobiet głównym sprawcą problemu są zmiany hormonalne. I tak wypadanie włosów pojawia się w trzech fazach życia: w okresie dojrzewania (zwykle fizjologiczne, przejściowe, u ok. 20% kobiet), ciąży i połogu oraz po menopauzie, ale także w przypadku innego rodzaju zaburzeń hormonalnych – np. w przebiegu chorób tarczycy, kory nadnerczy czy przysadki. Nie bez znaczenia są czynniki genetyczne, stosowane leki (np. środki antykoncepcyjne), przewlekły stres, nerwice czy niedobór żelaza.

U mężczyzn częstą przyczyną wypadania włosów jest osłabienie mieszków włosowych, mamy do czynienia z charakterystycznym łysieniem plackowatym (plackowate ogniska na głowie) lub androgenowym (przerzedzone skronie i czubek głowy). O ile czynniki genetyczne są przyczyną wspólną dla obu płci, o tyle u Panów znacznie gorzej wygląda sprawa prawidłowej diety i związanych z nią niedoborów witamin i składników mineralnych.

Na co jeszcze zwrócić uwagę?

1. Włosy często stają się naszą ofiarą. Dosłownie. Kucyki, koki, wymyślne, ciasne upięcia, tapirowanie – tego nasze włosy bardzo nie lubią. Podobnie jak spinek, gumek, wsuwek, farbowania, trwałej, lakierów itd. Sami, na własne życzenie, fundujemy sobie osłabienie, mechaniczne uszkodzenia włosów, a nawet zanik mieszków włosowych. Gdy dołożymy do tego suszarki, lokówki i prostownice – włosom wesoło nie jest. Warto próbować choć ograniczyć te czynniki np. susząc włosy letnim strumieniem powietrza czy stosując we właściwy sposób (oszczędzając skórę głowy) odpowiednie kosmetyki do pielęgnacji (m.in. bez okrutnie wysuszającego włosy alkoholu)

2. Toksyny i to nie tylko te, które jak na przykład rtęć, po wtargnięciu do organizmu, w krótkim czasie powodują utratę włosów, ale również takie, które hojnie sami sobie fundujemy – kryjące się w dymie papierosowym. Działają i od wewnątrz i od zewnątrz, powodując, że włosy stają się brzydkie i matowe

3. Stres, zwłaszcza przewlekły, a jeśli stres, to jednocześnie cała kaskada zmian hormonalnych

4.Chemioterapia i leki (nie tylko cytostatyczne i immunosupresyjne, ale również przeciwtarczycowe, przeciwzakrzepowe czy choćby wyżej już wspomniane środki antykoncepcyjne)

5. Liczne choroby: zakaźne (np. kiła), ogólnoustrojowe (np. choroby tarczycy), skóry głowy (np. grzybica)

6. Dieta – brak niezbędnych składników odżywczych (zwłaszcza białka, żelaza i biotyny)

7. Pogoda – temat rzeka. Właściwie żadna pora roku ich nie oszczędza, chociaż zaryzykuję stwierdzenie, że wiosna traktuje je najbardziej ulgowo . Lato oznacza dla włosów słońce, upały i potężne dawki promieniowanie UV. Lato to także wakacje – woda słona, chlorowana i tony piachu. Jesień – mało urozmaicona dieta i urywający głowę wiatr. Zima – mróz, śnieg, przed którymi bez wątpienia należy chronić włosy. Tu z pomocą przychodzi czapka. Z pomocą lub może raczej niedźwiedzią przysługą – włosy elektryzują się, puszą i przetłuszczają…

Dalsza diagnostyka

Z pewnością warto odwiedzić laboratorium i wykonać kilka podstawowych badań. Na początek wystarczą: morfologia, glukoza, poziom białka, ferrytyna, tsh, ft3, ft4.
Zwykle to w zupełności wystarcza do zdiagnozowania przyczyny wypadania włosów. Jeśli jednak przyczyna okaże się bardziej złożona lub trudniejsza do zdiagnozowania, można pokusić się o wizytę u lekarza/trychologa – wykona on test pociągania, trichogram (badanie stanu korzeni) i cyfrową trichoskopię. W wyjątkowo ciężkich przypadkach z pomocą może przyjść badanie histopatologiczne.

Related Articles

Skomentuj