BÓL BRZUSZKA U NIEMOWLĘCIA

Ból brzuszka u niemowlęcia – kolka?

Temat „stary jak świat” a jednak ciągle nie do końca wyjaśniony i głównie dlatego – niestety – ciągle brak w pełni skutecznego sposobu leczenia. Większość rodziców zetknęła się z bólami brzuszka u swoich pociech w pierwszych kilku miesiącach ich życia, więc sposobów radzenia sobie z tą przypadłością trochę jednak jest. Spróbuję ugryźć temat od strony zarówno farmaceutycznej, jak i typowo rodzicielskiej – mój synek miał kolki przez dobre 3 miesiące i próbowałam naprawdę wielu sposobów żeby choć trochę mu pomóc.

Czym jest ta osławiona kolka?

Zwykle tłumaczy się jej występowanie niedojrzałością bariery jelitowej, zaburzeniami perystaltyki jelit lub brakiem odpowiednich enzymów trawiennych w malutkim, nie w pełni rozwiniętym układzie pokarmowym niemowlęcia. Mówiąc w skrócie, kolka to po prostu skurcz jelit o nieznanej przyczynie. Prawda jest taka, że dziecko może płakać z wielu innych powodów. Pomijając te mniej zdrowotne (mokra pieluszka, głód czy chęć przytulenia się), mogą to być również wzdęcia, refluks, nietolerancja laktozy, zatwardzenie lub skaza białkowa.

Jak pomóc dziecku?

Kolka niemowlęca nie wymaga leczenia, ponieważ są to pewnie niedoskonałości fizjologiczne które z czasem znikają. Takie jest stanowisko naukowe, natomiast będąc rodzicem trudno patrzeć na płaczące z bólu dziecko. W szpitalu radzono mi śpiewanie kołysanek i głaskanie po głowie i pleckach – urocze, ale gdyby mi ktoś w przypadku bólu brzucha zaczął śpiewać… No cóż.

Tak jak w przypadku wzdęć, pomocne mogą być kropelki (np. Espumisan) lub herbatka koperkowa, ponieważ zalegające gazy mogą drażnić i rozpychać jelita powodując ból, natomiast koperek ze względu na właściwości wiatropędne i rozkurczowe przyniesie ulgę.

Pomocne może okazać się podawanie preparatów probiotycznych. Osobiście uważam, że najlepiej spisuje się Dicoflor, ale może być to również Lakcid, Floractin, LacidoBaby, Acidolac Baby i inne dostępne w aptekach. Dostarczają one dobroczynnych bakterii, usprawniających funkcjonowanie jelit. Warto zwrócić uwagę na szczep bakterii znajdujących się w preparacie – najlepiej przebadany o udowodnionym dobroczynnym działaniu na układ pokarmowy jest Lactobacillus rhamnosus GG.

Lekiem wydawanym z ordynacji lekarskiej przy nieustępujących silnych bólach brzuszka u niemowląt jest Trimebutyna – związek usprawniający pracę układu pokarmowego, regulujący napięcie zwieracza dolnego przełyku, perystaltykę jelit, opróżnianie żołądka. Występuje w postaci granulatu do sporządzania zawiesiny pod nazwami handlowymi Tribux lub Debridat.

Są również preparaty homeopatyczne pomocne w zwalczaniu kolki. Osobiście ciężko jest mi się ustosunkować do ich skuteczności, ponieważ moja wiara w homeopatię oscyluje mniej więcej w okolicach wiary w smerfy, natomiast spotkałam się wśród pacjentów z opiniami potwierdzającymi skuteczność czopków Viburcol. Sama nie stosowałam, więc nie wiem, z punktu widzenia farmaceuty naprawdę trudno na ten temat powiedzieć coś sensownego.

baby-1434491-640x480

Jak poznać, czemu dziecko płacze ?

Analizując rodzaj płączu niemowlęcia można choć trochę określić przyczynę bólu. Jeżeli dziecko ma wzdęty, twardawy brzuszek i od czasu do czasu uwalnia gazy z płaczem podkurczając nóżki, zapewne ma wzdęcia. Tutaj mogą okazać się pomocne preparaty zawierające Simeticon lub Dimethicon – związki o charakterze detergentu, które zmniejszając napięcie powierzchniowe pomiędzy nabłonkiem jelit a pęcherzykami gazu ułatwiają ich uwalnianie. W Polsce dostępne preparaty to np. Espumisan, Esputicon, Infacol . Bardzo dobre opinie mają dostępne za granicą krople Sam Simplex o takim samym składzie (Dimethicon). Polecana jest również najzwyklejsza herbatka z kopru włoskiego, którą można podawać już po ukończeniu przez dziecko tygodnia. Pod słowem herbatka mam na myśli zwykły owoc kopru włoskiego w saszetkach lub w większym opakowaniu zbiorczym. Uważajcie na oszukane „herbatki” dla dzieci w granulkach, proszkach i innych dziwnych formach, zwykle zawierające cukier i mające tyle wspólnego z dobroczynnym, leczniczym działaniem kopru włoskiego co syrop „o smaku malinowym” z malinami. Jeżeli dziecko karmione jest mlekiem modyfikowanym, być może warto zapytać pediatrę o zmianę mleka na inne, łatwiej strawne. Przy karmieniu piersią poleca się matce dietę „bezwzdęciową” wykluczającą potrawy smażone, wzdymające, ciężkostrawne, wysokoprzetworzone, gazowane i słodzone napoje.

Refluks polega na cofaniu się treści pokarmowej z żołądka do przełyku. Cofający się pokarm wymieszany z enzymami trawiennymi podrażnia przełyk, powodując ból i dyskomfort. Ulewanie się pokarmu u niemowląt jest czymś całkowicie normalnym ze względu na słabszy niż u dorosłych zwieracz przełyku, natomiast refluks u niemowlęcia jest sytuacją patologiczną i wymaga konsultacji z lekarzem. Można go rozpoznać jeżeli dziecko często, gwałtownie ulewa (chlusta) lub płacze i jest niespokojne podczas jedzenia, puszcza i nerwowo łapie smoczek lub pierś zwłaszcza po kilku początkowych łykach (podrażniony przełyk po prostu boli). Innymi objawami refluksu jest nieprawidłowe przybieranie na wadze oraz częste, nawracające infekcje górnych dróg oddechowych lub ucha środkowego (dotyczy to również dorosłych). Refluks wymaga konsultacji lekarskiej, zmiany mleka, w cięższych przypadkach leczenia farmakologicznego. Można pomóc dziecku układając do snu/odpoczynku z głową lekko uniesioną powyżej poziomu reszty ciała np. na twardej poduszce typu klin (absolutnie nie może to być miękka poduszka, grozi uduszeniem dziecka) lub podkładając coś (np. książki 🙂 ) pod materacyk lub nogi łóżeczka.

Nietolerancja laktozy to schorzenie, które stosunkowo rzadko występuje u noworodków/niemowląt. Jeśli już, to zwykle diagnozowana jest u wcześniaków, u których organizm jeszcze nie potrafi do końca produkować enzymu niezbędnego do trawienia laktozy – laktazy. Z czasem się to normalizuje. Mimo wszystko – zdarza się. Niestety bardzo trudno ją zdiagnozować, bo objawy są niespecyficzne – ulewanie się, wzdęcia, przelewanie w brzuszku, problemy skórne (łuszczenie, wysypka), obecność śluzu i/lub krwi w stolcu, zielonkawe, pieniste stolce. Nie należy mylić tego schorzenia ze skazą białkową – skaza dotyczy uczulenia na białka zawarte w mleku krowim, co wynika z upośledzenia ich trawienia – niedotrawione białka są traktowane przez organizm jak istota obca i atakowane, pojawia się nadmierna odpowiedź immunologiczna czyli alergia. Nietolerancję laktozy powinno się diagnozować pod okiem lekarza, jednak z doświadczenia wiem, że spora część rodziców spotyka się z ich strony z brakiem rzetelnej informacji i bagatelizowaniem problemu. Jeżeli obserwujemy u naszego dziecka kilka z wyżej wymienionych objawów a lekarz bagatelizuje problem, możemy spróbować podać dziecku przed jedzeniem lub do przygotowanego lub odciągniętego pokarmu enzym laktazę w kropelkach np. w postaci preparatu Delicol lub Kolaktaza. Jeśli objawy ustąpią (lub ulegną znacznemu zmniejszeniu) możemy podejrzewać, że przyczyną faktycznie jest nietolerancja laktozy. Na rynku są obecne preparaty mlekozastępcze niezawierające laktozy (np. Nutramigen, Enfamil O-Lac), jeśli nasza diagnoza się potwierdzi, należy zmienić mleko modyfikowane (pod kontrolą lekarza). W przypadku karmienia piersią niektórzy pediatrzy zalecają przestawienie dziecko na mieszankę bezlaktozową, natomiast nie ma dowodów na to, że sztuczny pokarm będzie lepszy od mleka matki, nawet w przypadku nietolerancji. Warto podkreślić, że dieta bezmleczna u matki nie ma wpływu na obecność laktozy w pokarmie.

Jak już wcześniej pisałam, nietolerancja laktozy często jest mylona ze skazą białkową. Skaza charakteryzuje się głównie wysypką po spożyciu pokarmów zawierających białka mleka krowiego (mleko, mleko modyfikowane, ser, kefir, masło, pokarm kobiecy po spożyciu produktów nabiałowych), ale może również objawiać się problemami gastrycznymi wynikającymi z zaburzonego trawienia, obecnością śluzu lub krwi w kale, gazami. Odstawienie przez matkę produktów zawierających białka mleka krowiego (w tym również wołowinę i cielęcinę) zwykle rozwiązuje problem w przypadku dzieci karmionych piersią, natomiast u tych karmionych mlekiem modyfikowanym zaleca się (pod kontrolą lekarza) zmianę na preparat mlekozastępczy , gdzie białka są zhydrolizowane (pocięte) na mniejsze kawałki (np. Nutramigen, Bebilon Pepti) lub pojedyncze aminokwasy w przypadku ich nieskuteczności (np. Neocate).

baby-1566615-640x480

Moje spostrzeżenia – po kropelkach na wzdęcia (zarówno espumisan jak i esputicon) w połączeniu z herbatką z koperku synek łatwiej uwalniał gazy, jednak płacz i nieokreślone bóle brzuszka nie ustawały. Po wystąpieniu u niego kupek ze śluzem i krwią i podejrzeniu skazy białkowej zmieniono mu mleko z Beblionu, (dość ciężkostrawnego dla tak małego dziecka) na Nutramigen oraz dodano krople Dicoflor z zapewnieniem, że kolki się skończą. Wykonano badania krwi w kierunku skazy białkowej które wyszły negatywnie, jednak u tak małego dziecka (4 tygodnie) takie badania nie są miarodajne. Krwawe, śluzowe stolce ustąpiły po zmianie mleka. Mimo nowego mleka i mojej diety (synek karmiony był też piersią) na bezmleczną i niewzdymającą (żywiłam się w sumie chlebem, wodą, kompotem jabłkowym, marchewką i indykiem) kolki trwały nadal. Największą poprawę zauważyłam po połączeniu herbatki z koperku, kropli przeciwko wzdęciom i Debridatu. Długo wahałam się przed podaniem dziecku tego leku, ale widać było, że naprawdę go boli i trwa to już za długo.

Oprócz farmakologii największy efekt przyniosła zwykła suszarka do włosów – szum i ciepłe powietrze działało jak nic innego, termofor na brzuszek oraz 3,5 miesiąca nieustannego kołysania w ramionach. Warto również rozważyć zmianę wody do przyrządzania mleka modyfikowanego z kranowej (nawet filtrowanej) na butelkową, źródlaną, oczywiście przegotowaną. Istotny może się okazać też sposób mieszania i podawania mleka – energiczne „trzepanie” butelką powoduje powstawanie maleńkich pęcherzyków powietrza które dziecka połyka, a niecałkowite wypełnienie smoczka mlekiem lub mlaskanie przy piersi skutkuje łykaniem powietrza przy jedzeniu.

W ciąży często wyobrażałam sobie obraz siebie tulącej śliczne, różowiutkie niemowlę zawinięte w pluszowy kocyk, śpiące cichutko lub wpatrzone we mnie śpiewającą kołysankę. Słyszałam też sporo opinii, że takie maleństwo głównie je i śpi. Prawda okazała się jednak bardzo daleka od rzeczywistości, moje dziecka wprawdzie jadło, ale niespokojnie, spało, ale niezbyt chętnie i nie długo, głównie na rękach a od mojego śpiewu wolało szum odkurzacza. Na szczęście przy wsparciu techniki i farmakologii i my i synek jakoś przetrwaliśmy te pierwsze miesiące, ale wracając myślami do tamtych dni ciągle mam jeszcze ciarki na plecach…

Tekst gościnnie napisała Asia.

Skontaktuj się z autorką:

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości (wymagane)

Related Articles

Skomentuj